Honestly... 2007-01-18 19:19:34

Teoria dziesięciu wymiarów.

The doors of perception.

Break on through.

Ech, stare śmieci na tym blogu.

Now... bring me that horizon.

żegnam
(w wielkim stylu)

skomentuj (0)

Zyguś, ty jesteś jak lek! 2006-05-26 20:37:37

ha ha haha ha

skomentuj (0)

Po Trzykroć . 2006-05-07 15:24:58

'Nikt już nie kocha Sida leniwca.'
i nikt nie musi wiedzieć o co w tym chodzi.

. . .

skomentuj (3)

Podróże małe i duże 2006-04-30 16:24:06

Czeka na mnie Turcja, omówiłam już z tatą wszystkie najważniejsze zagadnienia - przy którym stoliku siadać do śniadania, jak wnieść do hotelu wodę, u którego fellacha kupować owoce, jak załatwić sobie w samolocie miejsce przy oknie i gdzie kłaść bakszysz dla pani sprzątającej (od 1 liry układają z ręczników łabądki!!!)

A tymczasem upiekę ciastko na znak protestu przeciwko trzem zdaniom:

UCZ SIĘ JEZYKÓW.
WYJEDŹ NA ZACHÓD.
ZARÓB PIENIĄDZE.
***
WOJNA TO POKÓJ.
WOLNOŚĆ TO NIEWOLA.
IGNORANCJA TO SIŁA.

Amen.

skomentuj (0)

Come back home? 2006-04-03 20:36:24

Tak tylko dręczy mnie...
...co będzie jeśli nie będzie?
albo jeśli będzie, ale odmowa?

skomentuj (3)

Imagine 2006-03-15 20:31:17

Sniło mi się, że zdrzemnęłam się w drewnianej chacie, która była moim domem, podłogi były z desek, ściany i sufity wykładane deskami, zbite deski tworzyły sprzęty i meble, a wszystko na modłę najświeższych trendów - motywów ludowych (zdaję mi się, że na drewnianym wieszaku na ścianie wisiały nawet drewniane łyżki, łopatki, młotek, widelec do kapusty kiszonej). Tak więc zasnęłam w tej scenerii i obudziłam się w tej scenerii. Siadłam na łóżku, nogi majtały mi wysoko nad podłogą, kołdra była miękka i, jak wszystko wkoło, zdobiona wzorem nieregularnych rzędów desek.

Usłyszałam tutpot, ściana zaczęła falować, uginać się i wybrzuszać, uginać i wybrzuszać... fala dobiegła do łóżka, uniosłam się i opadłam do początkowego poziomu. Dom falował, drgał trząsł się przy każdym ruchu jak galareta, albo jak łóżko wodne. Zeskoczyłam na deski podłogowe, nie dbałam o kapcie, o "coś do narzucenia" na siebie, zrobiłam krok w nikomu niewiadomym celu i tu spotkało mnie miłe zaskoczenie - zamiast podnieść i postawić nogę poszybowałam do połowy ściany i wylądowałam trzy metry przed łóżkiem. Chodziłam jak Neil Armstrong!

Pierwszym widokiem, który rozgościł się buńczucznie w mojej świadomośći była soczyście zielona łąka równej, średniodługiej trawy, wyraźny, wcale nie odległy horyzont i rozpostarta za nim czarna otchłań. W centrum, dokładnie tam, gdzie trzecie oko, była Ziemia, jak ta ze zjęć satelitarnych - granatowo-niebieska piłka z zielonozłotym kształtem Afryk, nad którym jakieś dziecko orozrzucało rwane kawałki waty cukrowej. Dookoła chyba nawet nie był gwiazd.

Rozejrzałam się bardziej, zrobiłam kilka kroków. Byłam na Księżycu, mój mózg włączył się do akcji, popracował, poprzetwarzał dane, fakty, obrazy i wkrótce mogłam oświadczyć spotkanej przypadkiem(?) mamie, że "w wyniku zderzenia Księżyca z Ziemią dom znalazł się na Księżycu", umysł potwerdził i uzasadnił tą tezę obliczeniami, przekształceniami, dowodami matematyczno-fizycznymi I JUŻ.

Razem wybrałyśmy sie na księżycowy spacer, łąka zdawała się nie mieć końca, wszędzie ta piękna, nieziemska trawa. Za domem był płot z drucianej stalowosrebrnej siatki, z nadbudowaniem chroniąym przed intruzami, czyli płot rodem z Guantanamo, tyle że pojedynczy. Wewnątrz ogrodzenia była tylko trawa, a przy samym płocie urządzenia do komunikacji: radary na wysokich, białych słupach, nadajniki w białych, przypominających meteorologiczne, budkach, ogromne białe tależe i anteny satelitarne.

Rozumiałam się z mamą doskonale. I przez ten cudowny czas drzemki popołudniowej mieszkałam na Ksieżycu, we Wszechświecie, sama wśród nieskończonej przyrody, ale nie pozbawiona łączności. A Ziemia byłą tylko ziarnkiem maku, odległą przeszłością, zabaweczką dającą się ujażmić kilkoma wzorami i działaniami matematycznymi.

skomentuj (3)

Przyszłość Narodu Polskiego, czyli jak myśli człowiek, który przeszedł retardację 2006-03-12 13:29:23

Jeśli wezmę się za robienie szablonu, nie zdążę z niczym innym i jak co tydzień przedłużę sobie weekend o poniedziałek.

Krótkie zestawienie zysków i strat....Bzzzzzz...maszynki pracują....


Biorę się za szablon

skomentuj (3)

Elvis 2006-02-19 19:04:40

mam wrażenie /krzyczy że jest proroctwem/, cobym miała się niedługo rozrosnąć tak jak Król. I tak jak król niepodołać w walce z sedesem.

skomentuj (6)

Mięsny u Zarodowej 2006-02-15 21:10:53

Bo serce dyktuje, że tego tu nie może zabraknąć:


hand made by me

skomentuj (3)

Bum cyk-cyk 2006-02-06 19:46:43

Nadchodzi Trzecia Era mojego świata, a ja się biernie przyglądam hordom myśli ciągnącym przez przesmyk do mojej świadomości. Stąd się biorą takie bzdury jak ta powyżej. Kompleksy i wszystko, co najbardziej przyziemne. Cholera, jaka ja niepostępowa. (Nawet pisząc to zdanie mam tego świadomość)

oprzeć się nie mogę cytatowi:
Bum cyk-cyk i rata-rata
Nie ma to jak los Pirata
Kto na drodze raz mu stanie
Z tego kasza na śnia-da-nie

[z kasety "Szanteczka dla dziecka"]

skomentuj (1)
Księga Gości